Pielęgnacja ciała

Recenzja: Balsam do ciała i balsam brązujący PALMERS

Dziewczyny, dzisiaj recencja dwóch kosmetyków, obydwa firmy Palmers

  1. Balsam do ciała do codziennego użytku Palmer’s Cocoa Butter Formula
  2. Brązujący balsam do ciała Palmer’s Cocoa Butter Formula Natural Bronze

 

Zacznijmy od tego jak zaczęła się moja przygoda z tym balsamem. Kiedyś byłam w Londynie i jak to w Londynie wybrałam się na zakupy do Primarka. Akurat byłam w odwiedzinach u znajomych – oczywiście leciałam Ryanairem bez dużego bagażu, i nie miałam balsamu. Sucha skóra, spragniona – balsam trzeba było kupić.

Przy Primarkowych kasach leżały miniatury za jakieś 2 GBP – kupiłam. I wpadłam.

Urzekło mnie kilka rzeczy. Po pierwsze – zapach – bogaty, intensywny zapach masła kakaowego przełamanego czymś czego nie potrafię określić. Zapach jest tak bardzi intensywny, że pachną nim później wszystkie Wasze ubrania. Ja jestem zakochana, ale na przykład mój chłopak nie może go znieść, więc zależy od osobistych preferencji. Ja mam w domu problem na przykład, więc zanim kupicie w ciemno proponuję powąchać.

Drugie – i najważniejsze – intensywne nawilżanie.

Często na kosmetykach widzicie napis – nawilżenie 24h itp. Nigdy, przenigdy (w moim przypadku) żaden kosmetyk z drogerii nie nawilżał mi skóry na 24 h faktycznie. Oprócz Palmers – tak jak obiecuje tak robi. Skóra jest miękka, pięknie pachnie i jest intensywnie nawilżona. Nie spotkałam się na rynku z lepszym balsamem. Skóra pije, chłonie jego wartości odżywcze i to widać od razu, nie trzeba nawet czekać.

Ponieważ ten balsam jest moim faworytem (piszę o nim wpis, ponieważ tak jak Wam wspomniałam, mój chłopak nie lubi tego zapachu więc na jakiś czas odstawiłam Palmers i zaczęłam stosować inne balsamy – niestety po jakimś czasie stwierdziłam, że będzie musiał to przeżyć – próżno szukać lepszego, nie ma sensu. Więc kupiłam go ponownie), a kończy się lato i moja opalenizna, zaczęłam szukać fajnego balsamu brązującego, który doda mi pocałunku słońca jeszcze przed nieuchronnie zbliżającą się jesienią.

W Superpharmie wpadłam więc na balsam brązujący Palmers – kupiłam go natychmiast, bo wiedziałam, że dobrze się sprawdzi.

I miałam rację.

Stosowałam balsam codziennie wieczorem przez ok 5 dni, faktycznie lekką opaleniznę widać było już na drugi dzień. Podtrzymywałam efekt przed 5 dni aż nie zaczęły  pojawiać się na moim ciele brzydkie plamy, które musiałam usunąć peelingiem.

Polecam więc smarować się tym balsamem PO peelingu co wieczór. wtedy unikniemy nieprzyjemnych plam, które pojawiły się u mnie.

Jeśli szukacie balsamu brązującego, który nie będzie wysuszał Wam skóry, da ładny efekt opalenizny – nie szukajcie żadnych pianek i cudactw – to będzie Wasz najlepszy wybór. Wszystkie inne to, moim zdaniem, strata pieniędzy. Ten balsam brązujący ma również taki sam, intensywny zapach więc powąchajcie zanim kupicie.

Ja tak strasznie pokochałam i ten zapach i to jak pięknie nawilża, że pokusiłam się też o balsam do ust – i to też był strzał w 10.

A Palmersy do najtańszych nie należą – za klasyczny balsam zapłacicie ok 24 zł, za brązujący 35-36 zł.

Dużo, ale gwarantuję Wam, że warto. Kosmetyki dostarczą Wam dokładnie to, co obiecują że dostarczą – pięknie i skutecznie nawilżą Ciało.

Dla porównania zrecenzuję na szybko balsamo-spray, który miałam ostatnio okazję używać (w mojej przerwie od Palmersa).

Przed wyjazdem na dłuższy urlop, kupiłam w Rossmanie taką nowość – woda kokosowa w Sprayu

Coś takiego – no słuchajcie fajny concept pachnie kokosem, ale totalna porażka – ani to wygodne ani to nawilża. Nie ma co się bawić w takie cudactwa- Palmers i tyle

Wiem też, że Palmers wypuścił teraz jakąś serię z kokosem więc może wypróbuję wkrótce, dam Wam znać. Może inaczej pachnie i nie będzie problemu 🙂

Miałyście okazę testować?

Besos!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *